Ubuntu


 

… a raczej Kubuntu sobie ostatnio zainstalowałem… a co… doszedłem do wniosku, że należy się mojemu życiu deko odmiany i zmieniłem sobie system operacyjny na “lepszy” tak przynajmniej twierdzą “inni”. 😀

Kubuntu jest alternatywnym systemem operacyjnym do MS Windows. Kubuntu jest pochodną Ubuntu (starszego brata i pierwowzoru) korzystającą ze środowiska graficznego KDE (windosowe okienka) w przeciwieństwie do Ubuntu które korzysta ze środowiska graficznego GNOME, poza tym dwa powyższe systemy w zasadzie nie różnią się od siebie…

Kubuntu jak i Ubuntu (oraz Xubuntu – nie będę omawiał) można przetestować bez usuwania systemu Windows oraz utraty danych, raczej specjalnie w tym celu stworzona została płyta “Live CD“. Płytę wkłada się w CD-ROM (lub DVD-ROM, jak kto woli :] ) i uruchamia się komputer. System startuje automatycznie. Uruchamia się…

Na pierwszy rzut oka … ładny (subiektywnie). Co mogę zrobić? W zasadzie wszystko. Podłączam PEN-a, działa… stronki śmigają, pocztę mogę odebrać, w zasadzie wszystko to co jest mi potrzebne… ale to jednak mało. Chciałbym coś zainstalować. Lipa. Za mało miejsca mi krzyczy… hmm… sobie myślę, czemu?! Można podłączyć dysk zamontowany w kompie ale to wymaga deko filozofii.. przeglądać dysk można, mogę korzystać ze wszystkiego co jest na dysku ale tylko zakresie posiadanej pamięci RAM… deko mi to nie pasuje ale system generalnie podoba mi się. Decyduję się na “format”, zabezpieczam dane z dysku i jadę…

Po uruchomieniu Kubuntu z płyu Live CD

Na pulpicie znajduje się ikona “Instaluj” domyślam się, że “to coś” może służyć do instalacji systemu “na stałe”, klik. Idzie… Faktycznie dzięki tej ikonce instalujemy system na twardym dysku.

Uruchamiamy instalator. Na dzień dobry pytania typu: lokalizacja, język, godzina itd., później mamy możliwość zabawy z partycjami. Domyślnie zaznaczona jest opcja instalacji na wolnym dostępnym miejscu dysku. Pewnie w celu uchronienia systemu Windows, nie widzę potrzeby, zaznaczam aby wymazał cały dysk. Poszło… (Możliwe jest również dowolne zarządzanie partycjami). Przed oczami mam błękitny pasek postępu informujący mnie w jakim stadium znajduje się obecnie instalacja. Żadnych zbędnych obrazków czy reklam. Instalacja trwa krótko, nie wiem ile. W mojej ocenie około 10 min. (Nie mierzyłem). Po instalacji, restart. Wyjmuję w między czasie płytę Live CD, system startuje.

Kolorystyka spoko. Ładne pastelowe kolory, przewaga niebieskiego.

No i używam już z dwa tygodnie. W zasadzie nie mam z niczym problemów. Testuję. Więcej o przeżyciach z “alternatywą” dla Windows wkrótce.

pulpit.jpgpulpit6.jpgpulpit3.jpg

 

ubuntu.jpg

kubuntu.png

xubuntu.png

 

Advertisements

3 thoughts on “Ubuntu

Leave a Reply

Please log in using one of these methods to post your comment:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s